REKLAMA
Już za niecały rok zmieni się polskie prawo budowlane. Przepisy obowiązujące od 2014 roku, wejdą w kolejną fazę. Od stycznia 2017 roku nowo budowane budynki będą cieplejsze. Fot. Shutterstock

Już za niecały rok zmieni się polskie prawo budowlane. Przepisy obowiązujące od 2014 roku, wejdą w kolejną fazę. Od stycznia 2017 roku nowo budowane budynki będą cieplejsze. Fot. Shutterstock

Zmiany w prawie budowlanym. Warto się przygotować

  • Autor: Wojciech Napora
  • 19 lut 2016 10:19

Już za niecały rok zmieni się polskie prawo budowlane. Przepisy obowiązujące od 2014 roku, wejdą w kolejną fazę. Od stycznia 2017 roku nowo budowane budynki będą cieplejsze. Co się zmieni i na co powinni przygotować się inwestorzy?

Głównym celem zmian w przepisach, które zaczęły obowiązywać od 2014 roku, a których docelowa forma przewidziana jest na rok 2021, jest systematyczna poprawa efektywności energetycznej obiektów powstających w Polsce. To pokłosie wdrażania w naszym kraju dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Poprawiać jest co.

W przypadku domów jednorodzinnych, które stanowią zdecydowaną większość wszystkich obiektów budowlanych w Polsce, ogrzewanie nierzadko pochłania aż 80% łącznych kosztów eksploatacyjnych. W ramach działań zaradczych, poprzez wdrażane stopniowo zmiany w prawie budowlanym, ustawodawca sukcesywnie obniża maksymalną dopuszczalną wartość współczynnika przenikania ciepła dla poszczególnych przegród zewnętrznych. W praktyce, zmiany oznaczają konieczność zastosowania grubszego ocieplenia oraz okien i drzwi o podwyższonych parametrach izolacyjnych. Wszystko po to, aby ograniczyć straty energii.

W przełożeniu na faktyczne zmiany w projektach, już za 10 miesięcy wymagana minimalna grubość izolacji dla nowo powstających domów jednorodzinnych wzrośnie średnio o 2 dodatkowe centymetry, zarówno w przypadku elewacji, jak i dachów – tłumaczy Adam Buszko, ekspert Paroc Polska.

tabela1.jpg
tabela1.jpg

Realne korzyści
Konieczność zastosowania grubszej izolacji, choć będzie się wiązać z większymi nakładami finansowymi na etapie budowy, realnie wpłynie na koszty eksploatacyjne podczas kolejnych sezonów grzewczych. Jak podkreślają eksperci, zachodzące zmiany, w tym czekające nas podwyższenie wymagań od 2017 r., należy traktować jako szansę na długofalowe korzyści. Zarówno jeśli chodzi o nakłady ponoszone na pozyskanie energii, jak też w szerszej perspektywie – ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Warunkiem jest przyjęcie ekonomicznie uzasadnionych rozwiązań.

Jeżeli porównamy minimalne wymagania dla izolacji sprzed 2014 oraz te, które będą obowiązywać docelowo w 2021 okaże się, że za ogrzanie przeciętnego domu jednorodzinnego zapłacimy co roku o około 1000 zł mniej – wyjaśnia Adam Buszko. W przypadku nowych budynków mieszkalnych, czyli takich, dla których pozwolenie na budowę otrzymamy po 1 stycznia 2017, nakłady związane z koniecznością dodatkowej izolacji będą się plasować na poziomie kilku tysięcy złotych. To ok. 3-4% kosztu całej inwestycji – dodaje ekspert Paroc.

Pierwszy, ważny krok
Bieżące zmiany w Warunkach Technicznych powinny dostarczyć inwestorom impuls do dyskusji na temat efektywności energetycznej nie tylko w kontekście powstających budynków, ale też tych istniejących. Wedle danych GUS, około 70% obiektów mieszkalnych w Polsce ma ponad 30 lat, a blisko 25% powstało w latach 1945-1970. Wiele domów, zwłaszcza na obszarach wiejskich, posiada jedynie kilka centymetrów ocieplenia lub nie ma go w ogóle. Termomodernizacja, czyli inwestycja w ograniczenie energochłonności istniejących obiektów, to zdaniem ekspertów pierwszy i najważniejszy krok w stronę zmniejszenia zużycia energii, a co za tym idzie – rachunków za ogrzewanie.

Ale czy obowiązujące minimum to rozwiązanie optymalne? Gdzie leży granica opłacalności? Inwestycji w zwiększenie izolacyjności domu należy dokonać z głową, w oparciu o wartość oraz realny czas zwrotu.

Zastanawiając się nad ociepleniem domu, warto wyprzedzić przyszłe wymagania, które same w sobie należy oceniać jako dość łagodne – mówi Adam Buszko z Paroc Polska. Dla każdej konstrukcji można zaproponować optymalną, uzasadnioną ekonomicznie grubość izolacji. Oczywiście, w końcowym rozrachunku liczy się też jakość produktów izolacyjnych – im niższa przewodność cieplna, czyli tzw. „lambda”, tym więcej możemy oszczędzić na grubości izolacji. Poprawnie i kompleksowo wykonana termomodernizacja może obniżyć koszty ogrzewania nawet o połowę, a czas zwrotu takiej inwestycji za sprawą niższych rachunków wynosi zazwyczaj 7 lat – podsumowuje.


SŁOWA KLUCZOWE


Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!